0

Kwota: 0,00 


Brak produktów w koszyku.

Zaznacz stronę

Blog

Wędlinożercom dostarczamy od dawna wędliny pod drzwi.

Wielu z naszych Klubowiczów nie wyobraża już sobie chodzenia po sklepach, żeby kupić wędliny. Od 3 lat Pan Wiktor omija sklepowe półki z wędlinami. Nie dość, że wszystkie zaczęły smakować identycznie to nie nadawały się do jedzenia po 3 dniach. Przestał je kupować i postanowił nie jeść mięsa. Skoro nie może mieć takich wędlin, jakich chce, zostanie “wegetkiem”.

Okazało się jednak, że nie musi niczego zmieniać. Nie musi rezygnować z tego, co uwielbia. Wszystko za sprawą – organizowanej w Suwałkach – degustacji naszych wędlin.

Jak zwykle rozmawialiśmy o wielu sprawach: o tym, że każdą wędlinę przygotowujemy ręcznie i traktujemy ją indywidualnie; o Klubie Bastionu Smaku; o rzeczach, które wpływają na jakość wędlin. Mówiliśmy również o tym, że warto być odważnym i dodawać owoce oraz zioła w kuchni. To one przecież urozmaicają zabawę smakami.

Rozmawialiśmy długo.

Wreszcie pan Wiktor zadał – jak się później okazało – kluczowe dla niego pytanie. Moja odpowiedź otworzyła Sezam. W nim tkwiło rozwiązanie problemu.

Pan Wiktor powiedział: „Wszystko fajnie, ale przecież rzadko kto jeździ 50km po wędliny, a co dopiero jeśli ma do przejechania – tak jak ja – ponad 200km. A więc pytanie jest proste: jeśli zamówię Wasze wędliny to jak je odbiorę?”.

Powiedziałem, że nie trzeba wychodzić z domu, żeby kupować i odbierać wędliny Bastionu Smaku. My dostarczamy je wprost pod drzwi. – Wystarczy odebrać przesyłkę od kuriera i problem z głowy. I tak co dwa tygodnie, bo w takim czasie produkujemy nasze wędliny – dodałem.

Rozwijając temat „kupowania na odległość”, opowiedziałem o styropianowych boksach, które służą nam do transportu wyrobów, o hermetycznym pakowaniu wędlin i o wkładach mrożących, które dodajemy, żeby utrzymywały stałą temperaturę wędlin podczas 24 godzinnej dostawy.

Bardzo ważne było zaznaczenie panu Wiktorowi dwóch kwestii: po pierwsze o tym, że wędliny wysyłamy w ostatnim dniu produkcji, więc ma je prosto z wędzarni, a po drugie: nie płaci za przesyłkę. Dlaczego? Bo Klubowiczom, którzy zamawiają wedliny za co najmniej 200zł, wysyłamy je za darmo.

I tak już razem od 3 lat.

Podobnie mają inni nasi Klubowicze – pani Mariola ze Szczecina, a z Wrocławia pan Zbyszek. Niby tak daleko, a tak blisko. Ich z kolei urzekło coś innego, o czym napiszę później.

Teraz pan Wiktor wykorzystuje zaoszczędzony czas na szukanie dobrego wina. Słyszałem o pewnej Willi Win, ale niej opowiem następnym razem.

Trzymajcie się ciepło!

Mistrz Jacek Łomżyński

Subscribe to our newsletter